Copybook |
When I was your age, television was called books — William Goldman maegBlog | Zasadniczo o fantastyce Legendum est | Katedra |
Przy Kruczej wskakuje na pomost niesamowite indywiduum. Zasapany, skulony, podrygujący w szczurzym niepokoju, niski, zarośnięty mężczyzna w nieokreślonym wieku. Na głowie ma szwabski hełm z dużą osłoną karku i wymalowaną niezdarnie lotniczą biało-czerwoną szachownicą. Nisko zapięty na biodrach szeroki wojskowy pas opina wypuszczoną na spodnie bluzę w maskujące cętki. Do pasa przymocowane są dwa granaty zaczepne z długimi trzonkami, i jeden mniejszy, obronny, z karbowaną skorupą. Jest tam jeszcze saperka i niemiecki bagnet, o który stuka pistolet maszynowy przewieszony przez plecy na grubym konopnym sznurze. Raptem mały granat urywa się, spada, facet gnie się błyskawicznie ku stopom obutym w za duże trampki, łapie granat w locie, a potem, jak gdyby nigdy nic, grzebie przy zawleczce.
Co to jest, do diabła?
— “Burza. Ucieczka z Warszawy ‘40” Maciej Parowski (s. 45-46)
“Burza” Macieja Parowskiego ma w obecnej chwili ogromną zaletę. Nie wiem jak będzie dalej, zbliżam się dopiero do setnej strony wiec wiele może się jeszcze zmienić ale zacytowany wyżej fragment uruchomił pewne procesy, które zesłały mi wizję powieści. Alternatywna przyszłość, podobna właśnie do pomysłu Parowskiego ale pojawiają się w trakcie fabuły przebitki z naszej wersji historii. A im bliżej końca tym ich coraz więcej. Z chęcią bym coś takiego przeczytał, może ktoś, kiedyś wpadnie na podobny pomysł.